Mistrzostwa Polski w Lublinie

Radawiec 13 - 16.08.2015 r.

Foto Wlodek

Wyniki / Results

 

Zwycięska passa podtrzymana!

            Na rozegranych w Lublinie w dniach 13-16 sierpnia 2015 r. 63 Indywidualnych Mistrzostwach Polski w wędkarstwie rzutowym, zawodnicy okręgu kieleckiego PZW podtrzymali trwającą w ciągu ostatnich 8 lat zwycięską passę na najważniejszych krajowych zawodach. Po raz drugi z rzędu i szósty w ciągu ostatnich 8 lat wygrali klasyfikację medalową mistrzostw zdobywając 8 medali, w tym 5, tj. połowę z wszystkich możliwych do zdobycia - z najszlachetniejszego kruszcu (ponadto 2 srebrne i 1 brązowy). Nasi zawodnicy pokonali rywali z okręgów: Poznań (2 zł - 2 sr – 4 br), Katowice (2 zł - 2 sr - 2 br), Mazowsze (1 zł – 1 sr – 1 br), Białystok (2 sr), Zamość (1 sr), Bydgoszcz i Legnica (po 1 br).
            W składzie reprezentacji okręgu Kielce znalazło się 8 czołowych zawodników naszego okręgu z 3 kół; Buska-Zdroju, Brodów i Kazimierzy Wielkiej.
            Tym razem największy udział w dorobku naszej reprezentacji miała 18-letnia juniorka Donata Żelazowska z Brodów. Na zakończenie swojej juniorskiej kariery Donata zdobyła swoje pierwszy tytuły mistrzyni Polski i to od razu trzy, a więc wszystkie możliwe do zdobycia w jej kategorii.
Donata zwyciężyła w 3-boju spinningowym oraz w 5-boju juniorek uzyskując dobre i bardzo dobre wyniki we wszystkich pięciobojowych konkurencjach. Jej łączny wynik w 5-boju – 416,635 pkt, to nowy rekord życiowy. Trzeba też dodać, że Donata wykorzystała w 100% szansę, jaką stworzyło niespodziewane „spalenie” odległości spinningowej przez najgroźniejszą z rywalek, Kornelię Halicką z okręgu Białystok. Kornelia prowadziła bowiem po 4 konkurencjach 5-boju z bardzo dużą przewagą ponad 20 punktów nad naszą zawodniczką. Do zwycięstwa wystarczał jej więc rzut na odległość niecałych 40 metrów, co przy wietrznych warunkach w czasie rozgrywania ostatniej konkurencji 5-boju na lotnisku w Radawcu pod Lublinem, nie stanowiło dla nikogo z uczestników mistrzostw żadnego problemu.
            Wielkim wyczynem Donaty Żelazowskiej już bez jakichkolwiek zastrzeżeń, było  natomiast „zdetronizowanie” niepokonanej w 2-boju multiplikatorowym kobiet od 2007 r. Magdaleny Kuzy z koła PZW w Busku. Donata wywalczyła złoto w tym wieloboju po pasjonującej walce do ostatniego rzutu, głównie dzięki światowej klasy wynikowi w skisha multi – 95 pkt na 100 możliwych do zdobycia, co było najwyższym wynikiem całych zawodów licząc łącznie z mężczyznami. W drugiej konkurencji 2-boju multi, tj. odległości multiplikatorowej ciężarkiem 18 gram oburącz, Donata obroniła przewagę 10 pkt nad Magdą i to mimo ataku rywalki, która oddała bardzo daleki rzut na odległość 94,08 m. Uzyskana przez Donatę odległość 88,21 m wystarczyła do pierwszego w jej karierze tytułu mistrzyni Polski kobiet.
            Magdalena Kuza, najbardziej utytułowana zawodniczka w historii całego polskiego wędkarstwa, mimo porażki w 2-boju multi, również może zaliczyć lubelskie mistrzostwa Polski do udanych. Po raz trzeci z rzędu bowiem i 8 w karierze zdobyła najważniejszy tytuł w swojej kategorii, tj. złoty medal w 5-boju. Ponadto uzyskała drugi w swojej karierze wynik (481,825 pkt), tylko o 8 pkt gorszy od 15-letniego rekordu Polski Ewy Wieczorek.
            Piąty złoty medal dla naszego okręgu zdobył faworyt i czołowy specjalista konkurencji multi w Polsce i na świecie - Jan Kita z koła w Brodach. W skisha multi uzyskał on, podobnie jak Donata Żelazowska doskonały wynik 95 pkt, a w odległości multi też był najlepszy rzucając na odległość 112,18 m, czyli o blisko 2 metry lepszy od aktualnego rekordu Polski Włodzimierza Targosza z 2000 roku. Brak pomiarów wiatru w drugim dniu zawodów spowodował jednak, że wynik ten nie może być uznany za nowy rekord Polski.
            Młodszy z braci Kitów Paweł, również w tym roku potwierdził, że w 2-boju multi jest bliski dorównania bratu. Mimo słabszego skisha multi (80 pkt), dzięki drugiej odległości zawodów – 111,87 m (wynik o ponad 1,5 metra lepszy od rekordu Polski nieuznany za rekord z przyczyn jak wyżej), zdobył srebrny medal.
Jeśli do 4 wymienionych medali w 2-boju multi zdobytych przez kieleckich zawodników dodać jeszcze dwa czwarte miejsca Renaty i Jacka Kuzów (minimalna porażka tego ostatniego z Pawłem Paprzyckim z Legnicy o 16 cm, przy trzecim rzucie zawodów w odległości multi – 110,37 m, również lepszym od rekordu Polski) – to okazuje się, że w okręgu kieleckim istnieją dwie najlepsze w Polsce „szkoły” rzucania trudnym technicznie, ale co raz bardziej popularnym wśród wędkarzy (zwłaszcza karpiarzy, spinningistów i surferów) sprzętem multiplikatorowym.
            Ostatni medal dla okręgu kieleckiego PZW zdobył niezawodny od 28 lat w zdobywaniu medali trener kadry naszego okręgu Jacek Kuza z koła PZW w Busku. Tym razem był to „tylko” brązowy medal w 2-boju odległościowym, choć nasz zawodnik może mówić o sporym pechu, gdyż w pozostałych dwóch medalowanych wielobojach, tj. w 5-boju i 2-boju multi zajął czwarte miejsca, z minimalną stratą do strefy medalowej. Podtrzymanie medalowej passy w 2-boju odległościowym trwającej nieprzerwanie od 1997 r., nasz zawodnik zawdzięcza tym razem niezwykłemu rzutowi w oburęcznej odległości spinningowej ciężarkiem 18 gram. Po zaskakująco słabym występie w pierwszej konkurencji tego wieloboju, tj. odległości muchowej oburęcznej (tylko 67 i 63 m), Jacek Kuza zajmował bowiem dopiero IX miejsce ze stratą aż 20 punktów do strefy medalowej. Wydawało się więc, że na medal nie ma żadnych szans. W dodatku pierwszy z trzech rzutów naszego zawodnika w odległości spinningowej 18 gram był spalony. Na szczęście kolejny jego rzut okazał się mistrzowski. Wykorzystując silny podmuch wiatru, nasz zawodnik wykonał płynny i zarazem dynamiczny wyrzut pod optymalnym kątem. W efekcie uzyskał drugą w swojej karierze, bardzo rzadką na zawodach rzutowych odległość 121,28 m. Najlepszego z rywali pokonał o prawie 5 m, następnego o 7, trzeciego o 8, a czwartego i następnych o ponad 12 metrów. W efekcie odrobił stratę do strefy medalowej. Warto dodać, że medal naszemu zawodnikowi dałby również jego trzeci rzut na odległość blisko 117 metrów oddany przy znacznie słabszym wietrze. Można tylko żałować, że znowu, podobnie jak przed rokiem na MP w Gogolinie, w drugim dniu zawodów zabrakło wiatromierza, bo rzuty najlepszej czwórki (zwycięzca 2-boju odległościowego Karol Sapigórski, Damian Grzywocz, Paweł Kita i Jacek Kuza) były lepsze od aktualnego rekordu Polski w tej konkurencji i jest prawdopodobne, że któryś z nich został oddany przy dopuszczalnym  wietrze do 3 m/s i byłby nowym rekordem Polski.
            Oprócz wymienionych wyżej medalistów z okręgu kieleckiego PZW również pozostali nasi reprezentanci zaprezentowali się z dobrej strony licząc się w walce o medale do ostatniego rzutu i zajmując czołowe miejsca. Startująca w kat. kobiet Renata Kuza była IV w 2-boju multi ze stratą niecałych 6 pkt do brązu. Nasz jedyny reprezentant w kategorii kadetów Sławomir Gruszka z koła PZW w Kazimierzy Wielkiej, również „otarł się” o medal bijąc rekord życiowy wynikiem 250,20 pkt i zajmując IV miejsce ze stratą zaledwie 2,17 pkt do brązowego medalu. Sławek  poprawił również  aż o 24 punkty swoją „życiówkę” w 5-boju, przekraczając po raz pierwszy w życiu granicę 400 punktów (409,97 pkt). Ponieważ ma on dopiero 14 lat, bardzo dobre warunki fizyczne i niezbędny do sportu zapał i charakter, można być spokojnym o jego sukcesy w castingu w najbliższych latach.
            Nasz ostatni reprezentant, 19-letni Maciej Kuza miał na tych mistrzostwach najtrudniejsze zadanie. Po raz pierwszy w życiu rywalizował bowiem na MP z seniorami, co ze względu na bardzo wysoki poziom sportowy tej grupy zawodników jest niezwykle trudne. Maciek spisał się bardzo dobrze, ponieważ w 5-boju uzyskał doskonały, drugi w swojej karierze wynik 508,49 pkt i zajął VII m. Taką samą lokatę uzyskał też w 2-boju multi.
            Sportowym wydarzeniem 63 Indywidualnych Mistrzostw Polski był czwarty z kolei złoty medal w 5-boju seniorów Włodzimierza Targosza z okręgu Poznań. Włodek – jedyny  z Polaków w historii mistrz świata w 5-boju (Czechy – 2011 rok) – wyrównał w ten sposób osiągnięcie Jerzego Szymaniaka z tego samego okręgu, który swoje cztery z rzędu tytuły zdobył w latach 1977 – 1980. 
            Największą niespodzianką mistrzostw była natomiast porażka najlepszego w tym roku wśród juniorów Tomasza Kościelniaka z okręgu poznańskiego. Tomek – zwycięzca wszystkich czterech tegorocznych zawodów Pucharu Polski oraz wicemistrz świata juniorów w 5-boju nie wytrzymał presji, jaka ciąży zwykle na faworycie i zajął w 5-boju dopiero III miejsce za Olafem Michalikiem i Robertem Mirkiem z okręgu Katowice.
            Indywidualne Mistrzostwa Polski w wędkarstwie rzutowym zostały zorganizowane po raz drugi w historii przez okręg lubelski PZW (poprzednio w 1973 r.). Z roli tej działacze tego okręgu ze Stanisławem Tanikowskim, prezesami Zbigniewem Sadowskim, Krzysztofem Krysteckim i Edwardem Kosiewskim oraz dyrektorem biura ZO w Lublinie Andrzejem Borkowskim na czele wywiązali się bardzo dobrze, choć wszystkim utrudniała życie tropikalna pogoda trwająca przez całe mistrzostwa. Na podkreślenie zasługuje pomysł zorganizowania mistrzostw z trzema, zamiast  z dwoma noclegami, co dało wszystkim możliwość wypoczynku po trudach zmagań na lotnisku w Radawcu, licznych spotkań w gronie przyjaciół, a także zwiedzenia uroczego lubelskiego starego miasta i innych jego atrakcji.
Na uroczystości otwarcia mistrzostw obecni byli przedstawiciele miejscowych władz, tj. Wojewody Lubelskiego, Marszałka Województwa Lubelskiego, Starosty Lubelskiego, Wójt Gminy Konopnica, władze okręgu lubelskiego PZW oraz Prezes ZG PZW Dionizy Ziemiecki.
Uroczystość zakończenia mistrzostw na terenie willi Lawendowy Dworek również miała swój urok, zwłaszcza w połączeniu z występem młodzieżowego zespołu rockowego, grillem i zabawą taneczną do późnych godzin nocnych.
            Sędzią głównym zawodów był Waldemar Kaman z okręgu Legnica, a sędzią sekretarzem Krzysztof Chwastek z okręgu Katowice. Sędzia główny, a także komisja odwoławcza mieli na zawodach sporo pracy w związku z kilkoma protestami złożonymi przez zawodników z okręgu Katowice. Żaden z nich jednak nie został uwzględniony.
            Niekorzystnym dla rozwoju sportu rzutowego akcentem było to, że na Mistrzostwach Polski nie było komu przekazać specjalnej flagi związkowej uzupełnianej od 2012 r. o informacje o kolejnych organizatorach mistrzostw Polski. Przyczyna była prozaiczna; do tej pory nie udało się wyłonić organizatora przeszłorocznych mistrzostw. W zastępstwie flaga została przekazana koordynatorowi dyscypliny rzutowej z ramienia GKS kol. Zbigniewowi Mośce.
W 63 Indywidualnych Mistrzostwach Polski w wędkarstwie rzutowym wzięło udział 66 zawodników z 12 okręgów PZW, co stanowi przykry spadek frekwencji o 18 zawodników i 2 okręgi w porównaniu z poprzednim rokiem. Sytuacja ta wymaga zdaniem obserwatorów intensywnych działań ze strony obecnych władz sportowych naszego Związku, w celu przeciwdziałania tej niekorzystnej dla sportu rzutowego tendencji. Wydaje się, że brakuje obecnie pracy szkoleniowej i promocyjnej w młodych pod względem stażu rzutowego okręgach PZW, oraz w tych, w których casting nie jest uprawiany. Chodzi tu w szczególności o ogólnopolskie kursy instruktorów rzutowych, które w ubiegłych latach przygotowywały kadrę trenerską wielu okręgów do pracy z młodzieżą wędkarską w naszym Związku. Miejmy nadzieję, że ten niekorzystny trend uda się odwrócić.
           
Jacek Kuza